O autorze
Tadeusz Bartoś. Filozof, publicysta, wykładowca uniwersytecki. Ukończył Kolegium Filozoficzno-Teologiczne Dominikanów w Krakowie. Obronił pracę doktorską na wydziale filozofii i socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Otrzymał stopień doktora habilitowanego w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Jest dyrektorem programowym Warszawskiego Studium Filozofii i Teologii. Publikuje w głównych polskich gazetach. Jest autorem wielu publikacji filozoficznych i teologicznych, w tym między innymi: Jan Paweł II. Analiza krytyczna. W poszukiwaniu mistrzów życia. Koniec prawdy absolutnej, i innych. Obecne jest profesorem w Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Kompleksy ludzi z trzeciego świata

"Europa jest starą ciotką. W Europie ludzie cierpią na samotność, mówi do parlamentarzystów Europejskich papież".

Tak zaczyna się tekst, który zapisałem sobie w listopadzie zeszłego roku w brudnopisie "na temat" i nie opublikowałem. Już nie pamiętam dlaczego. Może zbyt emocjonalny, albo jakiś taki niestosowny.

Przeczytałem go teraz i wydaje mi się aktualny. Zwłaszcza, gdyby wziąć pod uwagę ostatnią wypowiedź naszego papieża, iż Kościół to matka, a za obrażanie matki należy się dostać po ryju.

No to zacznijmy raz jeszcze.

"Europa jest starą ciotką. W Europie ludzie cierpią na samotność", mówi do parlamentarzystów Europejskich papież. Jakby w Argentynie ludzie nie cierpieli i nie doznawali samotności. Jakby problem radości życia, chęci życia był li tylko naszą dolegliwością.

Przemówienie papieża Franciszka przesiąknięte jest resentymentem antyeuropejskim. Coś, co jest wartością uznaje się za antywartość, bo jest dla mnie, dla mojego kraju, mojej kultury, nieosiągalne. Podobnie kiedyś JPII nazywał Europę cywilizacją śmierci.

Nie lubię niesprawiedliwości, a jednostronne oceny są niesprawiedliwe. Europa to najlepsze miejsce do życia na świecie. Mamy wolność słowa i opiekę społeczną, niebywałą ochronę praw jednostki. W wielu krajach w Europie mamy zrównoważony przyrost naturalny, Francja jest krajem młodych ludzi, nie jest żadną starą ciotką. Tworzenie i podtrzymywanie stereotypów działa jak samospełniająca się przepowiednia, dlatego potrzebuje stanowczego odporu. Mamy w Europie silne i dynamiczne gospodarczo kraje, takie jak Niemcy, Anglię. Mamy kraje rozwijające się, jak Polska, w procesie fundamentalnej cywilizacyjnej transformacji. Mamy kraje w kłopotach gospodarczych, które jednak w Europie nie prowadzą na ogół do zapaści, rewolucji, zamachów stanu, ale do reform, ulepszeń. Oczywiście tę oczywistą listę pozytywów zawsze można uzupełnić listą problemów i kłopotów.


Europa wytworzyła indywidualistyczną kulturę, nie jesteśmy zwierzętami stadnymi. Potrafimy żyć osobno. Bardziej, aniżeli ludzie z kultur wspólnotowych, czy plemiennych, gdzie wykluczenie oznacza zupełną zatratę, tożsamości, sprawności psychicznej, fizycznej, aż do utraty życia.

Mam pewne wątpliwości czy należy programować ludzi w taki sposób, żeby wmawiać im jak są nieszczęśliwi, bo doświadczają samotności. Poczucie samotność oceniane negatywnie, coś przed czym koniecznie trzeba uciekać, uznawane jest za nieszczęście. Całe to propagandowe warunkowanie bardziej jest źródłem cierpienia, aniżeli sam fakt samotności, która podobnie dotyka Włochów, Argentyńczyków, Szwajcarów czy Amerykanów. Włoska familia - jako stereotypowy model zagęszczonych społecznych relacji - niekoniecznie jest idealnym rozwiązaniem, bo oznacza niezdolność do autonomizacji, infantylizację, a więzy lojalności stając się modelem stosunków społecznych prowadzą do mafijności itp. Świat kolesiów, załatwiaczy, aż do korupcji, to świat bardziej ludzki, gdzie instytucja usług wzajemnych (serce) więcej znaczy, aniżeli ślepa Temida, bezduszna, wpędzająca w otchłań odrębności, tj. osobistej odpowiedzialności. Samotność jest tam, gdzie jest odpowiedzialność, brak samotności tam, gdzie odpowiedzialność znika, rozpuszczona w kosmicznej więzi jedności.

Tę infantylizację proponuje papież Franciszek. Także zabawiając się jazdą starymi samochodami, mieszkaniem w hotelu i jadaniem w stołówce. Gra pozorów, teatrzyk dla małych dzieci. Infantylizm to jednak ucieczka od odpowiedzialności, ucieczka od wolności.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...