O autorze
Tadeusz Bartoś. Filozof, publicysta, wykładowca uniwersytecki. Ukończył Kolegium Filozoficzno-Teologiczne Dominikanów w Krakowie. Obronił pracę doktorską na wydziale filozofii i socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Otrzymał stopień doktora habilitowanego w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Jest dyrektorem programowym Warszawskiego Studium Filozofii i Teologii. Publikuje w głównych polskich gazetach. Jest autorem wielu publikacji filozoficznych i teologicznych, w tym między innymi: Jan Paweł II. Analiza krytyczna. W poszukiwaniu mistrzów życia. Koniec prawdy absolutnej, i innych. Obecne jest profesorem w Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Przyszłość z PIS-em

Kilka możliwych scenariuszy wydaje się coraz bardziej wyraźna.

Naczelny Wódz sprawdzić musi czy radykalizując swoje posunięcia traci czy zyskuje poparcie opinii publicznej. Czy autorytarna propaganda zrobienia porządków, wzięcia za twarz, przysporzy mu zwolenników, czy wręcz przeciwnie. Jeśliby na przykład rosły słupki popularności w momencie, gdy p. Ziobro rozpocznie swoje polowanie na wrzody ludzkości (a to pewnie już lada moment, kadry przygotowane ruszą wkrótce w teren), wtedy można by rozpisać wybory i walczyć o większość konstytucyjną, pod hasłami rewolucyjnego wzmożenia. Ten wariant musi być przetestowany.



Inna ciekawostka. Obrona terytorialna. A co by było, gdyby tak wszystkich lokalnych narodowców, kiboli, młodzież chętną do bijatyki (w kraju spokojnie zebrać można te kilkadziesiąt tysięcy osiłków), umundurować, uzbroić, dać im dowódców, szkolenia, kazać maszerować po mieście przy byle okazji. Mielibyśmy OT w wersji Sturmabteilungen (SA) z lat 20. w Niemczech. Piękna wizja, i te czuwania kościelne, przy obrazach, przy kapliczkach, przy pomnikach, i procesje bożociałowe, niepodległościowe, maryjne, józefowe, smoleńskie. Wielka pusta, zaniedbana przestrzeń dla wirtuozów marketingu. Wiele jeszcze do zrobienia. Putina kocha 90 proc. Rosjan, a naszą podróbkę skrzyżowania Dmowskiego z Piłsudskim ilu rodaków rozumie, docenia, szanuje, nie mówiąc o należnym uwielbieniu dla geniusza narodu? Serce ściska.

Oglądałem ostatnio w ramach ćwiczeń z myślenia historycznego trzyczęściowy film BBC "Mroczna charyzma Hitlera". Połączenie mistrza propagandy, geniusza marketingu politycznego, z karłowatością i przeciętnością osobowości, osadzoną na resentymencie, nienawiści do wszystkiego co się rusza. Ciekawy jest ten rys despoty, który mścić się musi na wszystkich za swoje nie-dopasowanie, niedoróbki, przykurcze.
Trwa ładowanie komentarzy...