POPULARNE Staliśmy się "Chińczykami Europy". Biedniejemy

Tadeusz Bartoś

Filozof, publicysta, profesor Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora

Spowiedź dzieci - reaktywacja

Tygodnik Powszechny rozpoczął dyskusję na temat szkodliwości spowiedzi dzieci w wieku 7-8 lat. Ponieważ problemem tym zająłem się w tekście dla Newsweeka we wrześniu 2010 roku, przeszedł on wtedy bez echa, pozwolę sobie przypomnieć co wtedy napisałem.

Fragment materiału znaleźć można tutaj link. A całą resztę, poniżej:

Rodzice – ratujcie swoje dzieci

Rozpoczyna się właśnie nowy rok szkolny. Dzieci pójdą do szkoły, by jak co roku zdobywać nową wiedzę. Drugoklasiści przez cały rok uczestniczyć będą na lekcjach religii w przygotowaniach do Pierwszej Komunii Świętej.

To wielkie wydarzenie w świecie katolickim. Uroczystość ta jest podstawową inicjacją dzieci w chrześcijański rytuał, chrzest bowiem, choć on nią być powinien, jak wiemy sprawowany jest w mrokach niemowlęcej nieświadomości. Dzieci uczą się w szkole na lekcjach religii, że przyjmują Pana Jezusa do serca, otrzymują też podstawy wiedzy katechizmowej, ćwiczą śpiewy stosownych pieśni religijnych, odbywają próby w kościołach przygotowując się do uroczystości.

Jednym z elementów tych przygotowań jest pierwsza spowiedź. Ośmiolatki zapoznają się z listą grzechów. Mają się zastanowić czy szanują rodziców, a więc czy są posłuszne matce i ojcu, czy nie zapominają o Bogu, a więc czy odmawiają pacierz rano i wieczorem, czy przechodząc obok kościoła robią znak krzyża. Czy nie śmieją się z kolegów i koleżanek, czy uważają i nie przeszkadzają na lekcjach. Czy nie mają brzydkich myśli, albo nie dotykają się w brzydkich miejscach. W tym przypadku dzieci raczej muszą się domyślać o co chodzi, choć coś niewątpliwie wyczuwają. W późniejszych latach zrozumieją, że chodzi o zły, nieczysty seks, który nie ma prawa pojawić się w ich życiu.

Tak przygotowane, po zrobieniu rachunku sumienia na lekcji religii, gdzie każde dziecko zapisuje sobie na kartce własne grzechy, niekiedy także po przejściu podobnej procedury z rodzicami, tj. z matką, mogą już przystąpić do spowiedzi. Pierwsza spowiedź odbywa się na kilka miesięcy przed komunią, powtórzona raz jeszcze tuż przed uroczystościami.

Cały ten proces sprawia, że dziecko dowiaduje się od normatywnego dla niego otoczenia, że jest brudne i złe. Zależność ośmiolatka od rodziców, księży, sióstr katechetek jest w tym wieku totalna, dziecko nie potrafi wyodrębnić w sobie siebie z własną oceną tego, co go spotyka, nie umie wytworzyć dystansu, refleksji, że nie wszystko jest w nim złe, jak sugerują najważniejsze w życiu osoby dorosłe.
Dokonuje się traumatyzująca inicjacja, głęboko osiadająca w psychice, bo oddziałująca na ośrodki w starej części mózgu, odpowiedzialnej za warstwy odruchowe: gwałtowny lęk, agresję, popęd seksualny.

Ze sprawa nie dotyczy pewnej grupy dzieci, które nie przeżyły z różnych powodów tego wydarzenia traumatycznie, nie będę pisał. Idzie bowiem o tych, którzy zostali skrzywdzeni.

Praca na nieświadomości, organiczne warunkowanie we wczesnym okresie życia daje trwały efekt. Lęk religijny, silny i nie do opanowania, towarzyszy dorosłym już ludziom aż do starości, i nigdy ich nie opuszcza. U tych, którzy odwracają się od Kościoła, zostaje raczej stłumiony, niż przepracowany. Reaktywność, resentyment wobec kościelnych struktur u pewnego typu wojujących ateistów jest także wyrazem ich bezradności wobec wczesnego, silnego uwarunkowania.

Dla Kościoła – świadomie lub nie – jest to najskuteczniejsza, wymagająca najmniej nakładów, forma utrzymania na całe życie aktywności religijnej wyznawców, którzy bez możliwości wyrażenia swojej woli zostają uzależnieni od religii, osadzonej na pierwotnym instynkcie lęku.

Efekt jest pogłębiany w okresie po uroczystościach. Dziewczynki i chłopcy jeszcze przez tydzień w sukienkach ślubnych i małych marynarkach codziennie chodzą na mszę świętą, później mają obowiązek uczestniczyć w comiesięcznej spowiedzi i komunii świętej w pierwsze piątki miesiąca.

Cała ta operacja zostaje przeprowadzona na osobach, które nie mają możliwości ustosunkowania się, świadomej asymilacji pozwalającej przyjąć to, co dobre w tym rytuale, a zachować dystans wobec jego elementów ocenianych za niesympatyczne, przesadzone, głupie, czy po prostu złe.

Przedstawiony tu opis prowadzi już prostą drogą do wniosku, że pierwsza spowiedź w tak wczesnym okresie życia jest okrutną przemocą rodziców i przedstawicieli Kościoła na bezbronnym dziecku. Jest rodzajem wulgarnego gwałtu na psychice osoby niezdolnej do obrony.

Stąd mój apel – rodzice ratujcie swoje dzieci! Nie pozwalajcie na taką przemoc wobec waszych małych córek i synów. Domagajcie się zaprzestania zwyczaju pierwszej spowiedzi świętej. Obudźcie się! Weźcie odważnie sprawy w swoje ręce!
Pierwszej spowiedzi i komunii świętej nie wymaga teologia katolicka. Jest to wyłącznie utrwalony obyczaj katolicki. W katolickim rozumieniu sakramentów – tego uczą polskich księży i zakonnice, albo niestety nie uczą – prawo do komunii świętej ma każdy ochrzczony. Nawet niemowlak ochrzczony może przyjmować komunię. Teologia katolicka nie wymaga żadnej pierwszej komunii, ani spowiedzi. Chrzest bowiem gładzi wszystkie grzechy i jest bramą sakramentów (ianua sacramentorum), a więc daje niezależne od opinii jakiegokolwiek duchownego formalne uprawnienie do korzystania z sakramentów, w tym także komunii świętej. Nie będę rozwijał tematu niestosowności chrztu niemowląt, bo tutaj to kwestia poboczna.

Nie ma też żadnej wątpliwości, że ośmiolatek nie może być oskarżany o popełnianie ciężkich grzechów (innym słowy: ciężkich przestępstw etycznych) z powodu nierozwiniętej w pełni autonomii, co oznacza brak pełnej wolności i dobrowolności czynu – te zaś są warunkiem koniecznym popełnienia grzechu ciężkiego, który dopiero domaga się spowiedzi. Praktyka prawna zarówno sądów świeckich jak i tradycja prawna Kościoła katolickiego określają wiek dziecka, które może podlegać sądowym karom na około 13-14 lat. Spowiedź jest rozumiana w teologii katolickiej jako sąd, w którym dokonuje się proces ustalenia winy (rachunek sumienia), rozpatrzenie sprawy przez organ kościelny (wysłuchanie spowiedzi) oraz wyrok (rozgrzeszenie). Stawianie tak małych dzieci przed sąd (i to sąd Boży) jest niewypowiedzianym okrucieństwem.

Ośmioletnie dzieci mają więc pełne prawo do komunii świętej bez spowiedzi. Taka praktyka jest stosowana i akceptowana w wielu krajach katolickich. Czas skończyć z ukrytą przemocą, powiedzieć „nie” nieludzkiej praktyce.

Także duchowni powinni dojrzeć do zrozumienia problemu i podjąć odpowiedzialność za to, co robią. To prawda, że wczesne uwarunkowanie osadzone na lęku instynktu samozachowawczego, ułatwia im pracę przyciągania i wiązania z Kościołem młodzieży i dorosłych. Wystarczy odpowiednio odwoływać się do osadzonego głęboko lęku i uwalniać od niego – zawsze na chwilę – w cyklicznej praktyce spowiedzi. Dawać wytchnienie umęczonym poprzez głoszenie Bożej miłości, który kocha nawet nas brudnych i złych. Organizować grupy oazowe, młodzieżowe, duszpasterstwa akademickie, kółka różańcowe, neokatechumenalne inicjacje oparte na podobnym schemacie (jestem brudny a dzięki dotknięciu Chrystusa jestem czysty), dające wytchnienie, łagodzące niepokój organiczny, pozwalające doznawać – niekiedy po raz pierwszy raz w życiu – tak zwanej miłości Bożej. Ten rodzaj kompulsywnego warunkowania jest jednak niemoralny (a więc jest grzechem), krzywdzeniem bezbronnych.

Jakie jest więc rozwiązanie? Jestem przekonany, że o wiele słuszniej byłoby i bardziej zgodnie z normami kościelnej tradycji prawnej, teologicznej i antropologicznej, by pierwsza komunia święta, a lepiej jeszcze chrzest i pierwsza komunia (bez spowiedzi!) oraz wszystkie przygotowania do nich (katechezy) odbywały się najwcześniej w wieku kilkunastu lat (a więc w okresie gimnazjum). Dopiero wtedy bowiem możliwe jest jakieś rozumienie sakramentów zgodne z chrześcijańską doktryną, a nie tylko bajkowo-magiczną wyobraźnią dzieci. Wymagający dopowiedzenia problem spowiedzi osób dorastających i dorosłych to temat na tyle obszerny, że konieczne jest ujęcie go w odrębnej analizie.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Religia

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej